Ten post może być trochę kontrowersyjny, ale spróbuj nie oceniać książki po okładce, tylko wejść w niego głębiej.

Odwoziłem w niedzielę syna na mecz i mój wzrok przykuł widok wielu osób biegających w niedzielę, o 9 rano w okolicy warszawskich łazienek. Wiem, że bieganie jest dzisiaj bardzo popularne, a ja nie chciałbym nikogo dotknąć swoimi słowami, jednak do głowy przyszła mi pewna myśl.
Kilka tygodni temu rozmawialiśmy z przyjaciółmi właśnie o bieganiu i mieliśmy następującą obserwację.

Jest pewien typ osób, które są zafascynowane bieganiem, poświęcają mu wiele czasu, a w pewnym momencie przestają. Czy nie jest czasem tak, że dla nich to właśnie bieganie jest sposobem na odreagowanie życia, które wiodą. Tak jakbym chciał od czegoś uciec lub coś dogonić, a czego obecnie mam nadmiar lub mi brakuje – natomiast bieganie jest substytutem spełnienia? Gdy to spełnienie pojawia się w ich życiu, bieganie się kończy – trochę tak, jak u Foresta Gumpa 🙂

Oczywiście nie dotyczy to każdego, kto intensywnie trenuje bieganie, jednak w naszej rozmowie znaleźliśmy kilka takich przykładów.

Podziel się wpisem