Są w nas niezaspokojone pragnienia, które mogą być źródłem napędu lub frustracji. Zauważyłem, że w pewny momencie życia, strefa komfortu wypracowana przez lata staje się osobistym więzieniem, z którego obserwujemy świat. Jesteśmy w stanie poświęcić swoje marzenia i tęsknoty, by realizować program szarej codzienności. Wyuczona bezradność staje się głównym sterem statku naszego życia.
To co było dobre na chwilę, stało się naszym portem, z którego nie potrafimy wypłynąć. A przecież życia doświadcza się na pełnym morzu, kiedy fale zakrywają nam horyzont, a my poznajemy wtedy naszą prawdziwą siłę. Czas by wyrwać się z iluzji i żyć naprawdę, bo w konfrontacji z fantazją, rzeczywistość ma tendencję zwyciężać.

Podziel się wpisem